Efektowne eksplozje

28.02.2006, 22:27:45
Termit pali się bardzo efektownie. Tutaj i tutaj są fajne filmy z termitem w roli głównej :)

Niesamowity ekran po raz drugi

27.02.2006, 22:25:11
Pisałem już o niesamowitym ekranie dotykowym. Tutaj jest jeszcze jeden filmik :)

Będzie nowy hymn?

27.02.2006, 16:48:29
Dzisiaj na posiedzeniu sejmu Jarosław K. wystąpił z inicjatywą ustawodawczą w imieniu klubu parlamentanego Peace. Klub ten chce zmienić hymn Polski. Zaproponował też dwa utwory, które według niego będą nadawały się świetnie, aby pełnić rolę pieśni narodowej, gdyż, tu cytat: "[pieśni te] oddają najważniejsze wartości w sposób pełny, a także wychwalają bohaterów narodowych, tak ważnych w naszych czasach, gdy generacja "nic" przeżywa kryzys wartości [...]". Oto te dwa utwory:

Propozycja #1 (Klik)
Propozycja #2 (Klik)

Jarosław K. powiedział także, że wszystkie inne propozycje będą mile widziane, a za pół roku zostanie rozpisane referendum. Jeżeli więc znacie jakieś inne pieśni nadające się na hymn, piszcie jakie :)

Zmiany w szablonie

26.02.2006, 22:34:50
I jeszcze raz to samo... Dziś już drugi trzeci raz coś zmieniałem, bo z poprzednich zmian nie byłem zadowolony.
Pojawiły się wszechobecne paski, zmieniłem trochę menu. Wydaje mi się, że jest ładniej. Będzie jeszcze ładniej, jak już na stałe będzie Jogger2. Wtedy będę mógł zmienić wygląd formularza na stronie z komentarzami na taki, jaki chcę.

No, i w IE generuje się paskudna kreska niewiadomego pochodzenia a menu się rozjeżdża (ale to chyba wynika ze złego działania "box model" w ie). Jakby jednak ktoś wiedział, czemu taka kreska się robi, to niech mówi :)
Obrazki z IE i FF:

IE     FF

P.S. Komentarze dot. wyglądu i ewentualnych błędów mile widziane :)

Boy on a stick and slither

22.02.2006, 16:12:58
komiks

Więcej tutaj: Klik.

Trójwymiarowe obrazy w powietrzu

17.02.2006, 18:27:34
Wydawało się to takie odległe, a tu niespodzianka. Już jest możliwe wyświetlanie trójwymiarowych obrazów w powietrzu. Tak po prostu. Może nie mają jakiejś strasznie dobrej rozdzielczości, ale i tak robi to wrażenie.
Klik

Trochę dideł z gógli

14.02.2006, 11:02:24
Klik 1
Klik 2
Klik 3
Klik 4
Klik 5
:)

Dla żeglarzy

13.02.2006, 19:10:28
Dużo bym dał za możliwość popływania na czymś takim :)
Klik

I jeszcze obrazki

10.02.2006, 11:13:03
Kilka ciekawych obrazków z Google Earth
Klik

Niesamowity ekran

10.02.2006, 11:10:23
Coś takiego mógłbym mieć :)
Klik

You are mighty

09.02.2006, 23:06:39
Fajna zabawka :)
Tutaj jest tego strona.
A tutaj przykład.
Genialne :D

Znowu kawały

08.02.2006, 19:04:28
Stary farmer miał duży staw na tyłach swojego ogrodu. A i ogród niczego sobie. Stoliki wokół dużego grilla, trawniczek ładnie przystrzyżony, drzewka owocowe itp.
Pewnego wieczora farmer postanowił pójść nad staw i "rzucić gospodarskim okiem". Przy okazji wziął wiadro, coby w drodze powrotnej przynieść trochę owoców.
W miarę jak zbliżał się do stawu słyszał coraz głośniejsze hałasy i krzyki. W końcu dotarł nad staw i oczom jego ukazał się taki oto widok: kilka ładnych młodych dziewczyn kąpało się nago w jego stawie. Natychmiast go zobaczyły i podpłynęły na głębszą wodę.
- Nie wyjdziemy dopóki pan nie odejdzie! - krzyczały.
Stary farmer zmarszczył tylko brew i mówi:
- Nie przyszedłem tu po to żeby oglądać was pływające nago, ani po to żeby zmuszać was do wyjścia z wody nago - tu stary farmer popatrzył na trzymane w ręku wiadro - tylko po to żeby nakarmić aligatora.

Pewnego dnia Jane spotkała w dżungli Tarzana. Dzikus bardzo jej się spodobał, więc wypytując go o jego życie chciała też wiedzieć, czy kiedykolwiek uprawiał seks.
-Co to jest seks?
Jane wyjaśniła mu.
-Tarzan używa dziupli w pniu drzewa - odparł Tarzan
-Robisz to całkiem niewłaściwie - powiedziała przerażona Jane - pokażę Ci na czym to polega
Rozebrała się, położyła na ziemi i rozłożyła nogi.
Tarzan zdjał przepaskę biodrową, podszedł bliżej i.. z całej siły kopnał Jane w krocze.
Dziewczyna zwijając się z bólu szepcze:
-Dlaczego to zrobiłeś?
-Tarzan nie być głupi, zawsze trzeba sprawdzać, czy nie ma pszczół!

Mąż wrócił wcześniej do domu, gdy kochanek jeszcze nie zdążył wyjść od żony.
Ta nerwowo radzi mu by uciekał przez okno.
- Nie wygłupiaj się, nie dość, że jestem nago, to jeszcze pada deszcz!
Rozejrzawszy się widzi jednak, że ulicą biegnie grupa maratończyków.
Postanowił do nich dołączyć.
Jeden z biegaczy pyta "nowego zawodnika":
- Koleś, ty zawsze biegasz bez kostiumu?
- Tak, w ten sposób znakomicie się dotleniam
. - No, rzeczywiście! A czy zawsze biegasz z prezerwatywą?
- Nie. Odpowiada zawodnik. Tylko wtedy gdy pada deszcz.

Rozmawiają dwie blondynki. Jedna mówi:
- Słuchaj, jak się właściwie mówi: Iran czy Irak?

Mało na dziś, ale tak wyszło :)

Poszukiwacz

07.02.2006, 23:45:51
Nie no, koleś jest niezły :)
Klik
W sumie to chyba kiepsko szuka... ;)

Przesiadka

06.02.2006, 22:50:31
Przesiadłem się z chrome.pl, gdyż mnie nie lubi i strasznie często tracę z nim połączenie. Czas na jabber.cz :).

Flashowe zabawki

06.02.2006, 14:20:19
Pierwsza, to to: Hoogerbrugge
Na głównej stronie jest tego trochę, potem warto kliknąć na "Work" i wybrać coś, szczególnie Modern Living i Hotel.

Z innej serii, polecam to: Monocrafts 3.0 i to Yugop
Całkiem fajne rzeczy.

Dobra wiadomość

06.02.2006, 13:07:32
A nawet bardzo dobra wiadomość, bo może ktoś się za to weźmie i wreszcie nie będzie się śmierdziało po wyjściu z kawiarni czy pubu.
Klik

Popółnocna porcja rozrywki :)

06.02.2006, 00:10:13
01. 04. 2002, 4:30. Arabia Saudyjska, Baza (WWS) USA
Porucznik John Falkon ostatni raz pomachał ręką towarzyszom i wdrapał się do kabiny. Przepełniało go uczucie dumy. Spotkał go taki honor! Dowiedział się o tym od generała Breaka który powiedział:
- Spotkał was wielki honor poruczniku. Wykonacie pierwszy bojowy lot na supertajnym samolocie F-22M.
- M oznacza zmodyfikowany? - starał się sprecyzować Falkon.
- M oznacza Microsoft - odpowiedział generał. - Samolot został w pełni przeprogramowany przez nich. Oni zapewniają, że teraz zadania bojowe może wykonywać każdy idiota. No, ale my na pierwszy raz wyznaczyliśmy pana poruczniku Falkon, jednego z najlepszych pilotów. Będzie pan musiał zniszczyć iracki ośrodek jądrowy.
- Może pan już słać Saddamowi kondolencje, sir - odpowiedział Falkon.
Porucznik jak zwykle zapiał pasy i tylko zwrócił uwagę, że oprzyrządowanie różni się od standardowego. Przyrządów ubyło, za to na zwolnionym miejscu pojawiła się dwu-przyciskowa mysz.... Dlaczegoż to? - medytował Falkon. W końcu wzruszył ramionami, wcisnął przycisk i włączył zasilanie. Na przednim ekranie, na tle widocznego z kabiny nieba z rzadkimi obłoczkami pojawił się napis: Microsoft Winwars 2002. Po czym silniki same zaczęły pracować silniki i klapy same się opuściły do położenia startowego.
Gratulujemy zakupu Mcrosoft Winwars 2002! - zakomunikował ekran. Teraz wojna stanie się jeszcże wygodniejsza, a wasza śmiertelność spadnie!
Porada dnia:
Przed lądowaniem należy wysunąć podwozie.
- Orzeł - 1 start, zezwalam - rozległo się w hełmofonie.
- Ja jeszcże nie prosiłem - zdziwił się Falkon.
- A... Już nie trzeba... Plug&Play - wyjaśniła kontrola naziemna.
Samolot szybko nabierał prędkości, jak pokazywał wskaźnik i wkrótce był już w powietrzu.
Teraz Winwars 2002 przeprowadzi instalacje waszej amunicji na wybrany cel oświadczył system.
Wybrany cel: iracki ośrodek jądrowy.
Falkon z ciekawości kliknął na przycisk "Zmień" i zobaczył listę, na której pomiędzy innymi obiektami na całym świecie figurowały Biały Dom i baza, z której dopiero co wyleciał. Falkon szybko nacisnął "Anuluj".
Wybierzcie typ instalacji:
- Minimalny - na obiekt zostaną zrzucone tylko bomby.
- Normalny - na obiekt zostaną zrzucone bomby i rakiety.
- Pełny - na obiekt zostanie zrzucony cały samolot.
Domyślnie system proponował drugi wariant i Falkon, z zaniepokojeniem stwierdził, że lepiej nie będzie się spierać.
Teraz zostanie przeprowadzone testowanie waszego samolotu. Niech pan zamknie oczy aby uniknąć urazów przy zmianie trybów.
Silniki dziko zaryczały, i oczy Falkona jako żywo omal nie wyskoczyły z orbit od niesamowitego przeciążenia. Zaczęło się prawdziwe piekło: samolotem rzucało na wszystkie strony pikował w dół i wykonywał niesamowite wiraże... W końcu porucznik doszedł do siebie ciemność przed oczami ustąpiła i zobaczył jak latająca po całej kabinie mysz upadła na swoje miejsce.
Lecicie samolotem Lokheed F-22 z dwoma silnikami Prata-Whitney - z niezmąconym spokojem oświadczył system.
Maksymalna szybkość 1451 mil na godzinę.
Porada dnia:
Przetaktowanie częstotliwości turbiny ponad zalecana przez producenta może zakończyć się awarią.
Do końca instalacji pozostało 0:34:16.

Ten sam dzień, 4:52. Niebo nad Irakiem
U dołu ekranu powoli przesuwał się pasek z procentami. System w międzyczasie reklamował Winwars dla czołgów, łodzi podwodnych i piechoty morskiej, a także obiecywał wszystkim nabywcom wersji dla samolotów bezpłatny aplet: Kamikaze.
5:21
Zmiana obrazków podziałała na Falkona usypiająco. Z półdrzemki wyrwał go dopiero dźwięk systemu - na radarże pojawiła się zielona kropka.
Wykryto nowe urządzenie: samolot przeciwnika - radośnie zakomunikował system.
Falkon chciał już wykonać standardowy zwrot bojowy, ale wtem zauważył przycisk "Usunąć" i kliknął na niego myszka.
Jesteście pewni, że chcecie usunąć samolot przeciwnika? - podejrzliwie zapytał system
- Jakże by nie!
Falkon kliknął Tak. Iracki myśliwiec przepadł z radaru.
- Tak szybko?! - zdziwił się porucznik... - No no... Microsoft daje popalić!
Zaczął już z szacunkiem śledzić pojawiające się na ekranie reklamy:
Winwars dla pilotów niepełnosprawnych...
Jednak od tego zajęcia oderwała go rakieta, przelatująca ponad sama kabina. Falkon z niedowierzaniem obrócił się i zauważył iracki myśliwiec.
- Co żesz, Twoja mać... - wrzasnął Falkon i dopiero wtedy spostrzegł, że z niezauważonej wcześniej ikonki "Kosz" w rogu ekranu sterczy ogon samolotu.
Porucznik szybko ze złością kliknął na ikonkę i nacisnął: Opróżnić!
Czy na pewno chcesz fizycznie zniszczyć samolot przeciwnika? Jego przywrócenie nie będzie możliwe - uprzedził system.
- TAK! - warknął Falkon wciskając przycisk myszy.
Spod skrzydła wyleciał Sidewinder, pozostawiając biały puszysty ślad, pomknął naprzeciw nieprzyjaciela. Zajaśniał blask wybuchu i gorące odłamki nieprzyjacielskiej maszyny poleciały na ziemie. Jednak do spokoju było daleko. Pikający dźwięk uprzedził o nowym niebezpieczeństwie.
Wykryto nowe urządzenie: rakieta ziemia powietrze! - stwierdził system i popadł w zamyślenie. Na próżno Falkon klikał myszka, widząc, jak złowieszcza kropka zbliża się do centrum radaru. W końcu system wyszedł z zadumy:
Nie mogę znaleźć driverów dla tego urządzenia. Włóż dyskietkę z driverami i wciśnij OK.
Z przekleństwem Falkon wcisnął: "Szukać"
Najbliższy odpowiednik: Ręczne granaty - objaśnił system. - Zainstalować?
Falkon szarpnął za dzwignie uchodząc w manewr przeciwrakietowy. Było jednak już zbyt późno. Samolotem szarpnęła eksplozja. Wyprowadziwszy z trudem samolot z nurkowania pilot kliknął na ikonce "System". W wierszu "lewe skrzydło" świeciły żółtymi kolorami klapy i lotki. Ale ostatecznie jeszcże tanio z tego wyszedł. Niebieski pasek pełzł na dół i pokazywał już 82%... Były jeszcże szanse na wykonanie zadania...
Radar pokazał jeszcze dwa nieprzyjacielskie samoloty, ale leciały z tyłu Falkona i specjalnie go nie niepokoiły. On wiedział, że ta iracka ruina nie jest w stanie dogonić superszybkiego F-22. Jednak samoloty zbliżały się. Falkon z niedowierzaniem spojrzał na szybkościomierz i zrozumiał, że jego szybkość drastycznie spadła.
- Co za diabeł?! - wściekł się porucznik - Silniki przecież w porządku i paliwa pełno!
Ekran tymczasem zaczął wściekle migać i pojawił się obrazek klepsydry. Wskaźniki zastygały w jednym położeniu, poruszały się krótkimi zrywami, poczym znów zastygały.
Niewystarczające zasoby wolnej pamięci - spuścił z tonu system. - Wyłączcie niepotrzebne zadania.
Falkon wywołał listę zadań, próbując pojąć, co oznaczają nazwy typu "winppl" lub "v666apl" i które z nich są niepotrzebne. Tymczasem silniki prawie zamilkły, szybkość spadła do krytycznej: jeszcże trochę i samolot runie w dół. Ogłupiałe od takiej taktyki walki powietrznej irackie myśliwce przeleciały obok i zderzyły się tuz przed nosem Falkona. Porucznik tymczasem odszukał w spisie zadań wiersz: "Obserwacja przeciwnika" obok której w nawiasach było napisane: [Nie odpowiada], i wcisnął OK. Ekran radaru zgasł, za to samolot zaczął nabierając prędkości.
Niebieski pasek pokazywał już 99%... w końcu i 100. Falkon ze zdumieniem patrzył na ziemie pustynia na dole w niczym nie przypominała fotografii satelitarnej irackiego centrum jądrowego. Widać zrozumiał to także system bo w ślad za 100% na pasku pojawiło się 101... potem 102...%
Na 106 ekran zrobił się niebieski i pojawił się napis:

Błąd 000000e spowodowany przez moduł VXD0000(0) w module VXD428092(0)
Możliwa normalna kontynuacja lotu. Możecie wcisnąć Eject aby się katapultować:
Uwaga! Przy katapultowaniu się stracicie niezachowany samolot.

Falkon jeszcze nie zamierzał się katapultować, tym bardziej, że przed nim w końcu pojawiło się irackie centrum jądrowe. Pojąwszy, że nie ma co dalej polegać na Microsofcie porucznik przygotował samolot do bombardowania ręcznego. Sprowadził samolot w dół czekając dopóki celownik systemu nie uchwyci celu.
- Jest!
Falkon wcisnął przycisk. Cos zazgrzytało i wyskoczył nowy komunikat:
Luk bombowy wykonał niedozwolona operacje i zostanie zamknięty.
Z przekleństwem Falkon pociągnął dzwignie do siebie aby znowu podnieść maszynę w górę. Ale samolot szybko obniżał się. Porucznik panicznie klikał myszka po różnych menu szukając przyczyny.
Joystick nie odpowiada - przeczytał w końcu.
Zrozumiał, że przywrócić system do pracy może tylko restart. Falkon wyłączył i włączył zasilanie pulpitu.
Poprzedni lot był wykonany niewłaściwie - oświadczył mu system. - Wciśnijcie dowolny klawisz w celu sprawdzenia całego samolotu.
- Do diabła!!! - wrzasnął Falkon, naciskając Anuluj. Pojawił się ekran startowy Winwars 2002.
System zaczął powoli się lądować. Do ziemi zostało już tylko kilkaset metrów.
System uruchomiony w trybie awaryjnym - w końcu pokazał ekran. - W tym trybie wyłączone są systemy lotu i uzbrojenia. Możesz tylko jeździć po lotnisku.
Zrozumiawszy, że więcej niczego zdążyć nie zrobi, Falkon wcisnął Eject oczekując, że teraz kabina zostanie odłączona, a uderzenie za chwile wyrzuci go w powietrze. Lecz zamiast tego na ekranie pojawiło się pytanie:
Czy jesteście pewni, że chcecie się katapultować?
- TAK!!! - z wściekłością zawarczał Falkon patrząc jak maszyna nieubłaganie zbliża się do ziemi.
Proszę czekać! Trwa przygotowanie do katapultowania - niewzruszenie poinformował system i zapadł w zamyślenie...

02.04.2002, Bagdad, Pałac Saddam Husseina
W taki sposób żywo relacjonował generał:
- Dzięki bohaterskim wysiłkom naszych pilotów, którzy wdali się w nierówna walkę z amerykańskim agresorem, udało się odsunąć niebezpieczeństwo od ośrodka jądrowego i został zniszczony samolot przeciwnika...
- Tak??? - ciężkie spojrzenie dyktatora wwierciło się w prelegenta, i ten szybko opuścił wzrok.
- W rzeczy samej nierówna. Trzech przeciw jednemu i ich szczęście, że nie przeżyli, bo on i tak doleciał do ośrodka.
- Jeśli ośrodkowi nic się nie stało, to tylko miłosierdzie Allacha.
Generał okrył się zimnym potem. Zrozumiał, że teraz jego żadne miłosierdzie Allacha nie uratuje.
- Masz 30 sekund, żeby się usprawiedliwić - leniwie rzucił Saddam.
- O! - krzyknął generał wyjmując z opieczętowanego pudełka błękitny kompakt-dysk.
- To znaleźliśmy wśród odłamków samolotu. Szczyt amerykańskich technologii komputerowych! Najnowsze programy sterowania technika wojskowa!
Dyktator odchylił się w fotelu.
- Za trzy tygodnie to powinno być zainstalowane we wszystkich maszynach naszej armii.
- Będzie wykonane, panie prezydencie! - krzyknął generał.

Za trzy tygodnie i jeden dzień Irak bezwarunkowo skapitulował...


Kali chciał poślubić białą kobietę. Rozmawia więc z ojcem...
- Wiesz Kali ,ale biała kobieta potrzebuje pieniądzy.
- Kali pójść do pracy...
- A wiesz, biała kobieta jest bardzo rozrzutna.
- Kali zarobić te pieniądze.
- Wiesz Kali, białe kobiety doprowadzają mężczyzn do bankructwa.
- Kali będzie dużo pracować.
- Ale Kali... białe kobiety potrzebują, by ich mąż miał metrowego...
- Kali obciąć...


Rozmawiają dwaj profesorowie matematyki:
- Dasz mi swój numer telefonu?
- No pewnie: trzecia cyfra jest trzykrotnością pierwszej, czwarta i szósta są takie same. Druga jest większa o jeden od piątej, suma sześciu cyfr to 23, a iloczyn 2160.
- W porządku, zapisałem - 256 343.
- Zgadza się. Nie zpomnisz?
- Skądże, to kwadrat 16 i sześcian 7.


12 rzeczy, które chciałby usłyszeć mężczyzna
1. Kochany, jesteś pewien, ze wypiłeś już wystarczająco dużo?
2. Jak cudownie puszczasz baki. Zrób to jeszcze raz dla mnie.
3. Postanowiłam od dzisiaj chodzie po domu nago.
4. Wyskoczę pomalować płot w ogródku
5. Czy nie powinieneś teraz być z kolegami w pubie?
6. Tak mnie podniecasz kiedy jesteś pijany!
7. Oczywiście kochanie, za rok tez będziemy mieli rocznicę ślubu. Idź obejrzeć mecz z kolegami.
8. Słuchaj, zarabiam wystarczająco dużo. Po co ty masz pracować? Lepiej naucz się grac w pokera.
9. Kochanie, nasza seksowna sąsiadka założyła swoja nową minispódniczkę. Musisz to zobaczyć!
10. Nie i jeszcze raz nie! Ja wezmę samochód i wymienię olej!
11.Kochany co powiesz na to: wypożyczymy jakieś dobre porno, kupimy skrzynkę piwa, a ja zawołam moje koleżanki na seks grupowy?
12. Zapisałam się na jogę, aby spróbować wszystkie pozycje z kamasutry


Studentka zdaje egzamin, profesor zadaje jej pytanie:
- Proszę wymienić wicemarszałków sejmu.
Cisza...
Profesor zdziwiony pyta:
- Nie słyszała pani o Lepperze?
Cisza...
Profesor zdenerwowany pyta:
- To proszę powiedzieć jak się nazywa prezydent Polski.
Cisza...
- Proszę pani a skąd pani jest? - pyta profesor
- Z Kościerzyny - odpowiada dziewczę.
Profesor zamyślił się... podszedł do okna i myśli: "A może tak rzucić to wszystko w cholerę i wyjechać do Kościerzyny...?"


O czwartej nad ranem u profesora dzwoni telefon.
Profesor odbiera i słyszy:
- Śpisz?
- Śpię - odpowiada zaspany profesor.
- A my się kurwa jeszcze uczymy!


Siedzi w autobusie chłopak, a obok babcia w moherowym berecie. Chłopak odebrał telefon i tak mówi:
- Aniu, będą u ciebie dziś o 19. Bardzo cię kocham. Jesteś dla mnie jedyna.
Po chwili odbiera drugi telefon:
- Cześć Basiu! Wiesz, że kocham tylko ciebie. Wpadnę do ciebie jutro o 20.
Moherowej babci zaczerwieniła się twarz i zbladł beret. A chłopakowi znowu dzwoni telefon:
-Cześć! Już do Ciebie jadę. Stęskniłem się za tobą. Istniejesz dla mnie tylko ty Staszku.
Moherowa babcia wybuchła jak bomba. Zaczeła biednego chłopaka wyzywać od zboczonych bezbożników, oraz sodomitów. Chłopak spąsowiał na twarzy, ale zachował zimną krew. Odpowiedział babci:
- Przecież muszę się zabawić przed powrotem do seminarium!


Upojna czerwcowa noc, para matematyków, świece, wino. On do niej namiętnym szeptem:
-Kochanie, myślisz o tym co ja??
-Tak!
-I ile ci wyszło??


Dyskusja naukowa :)

Zapiski rektora:
1. Bierzemy kota (nie za starego)
2. Przygotowujemy pajde chleba (nie musi byc świeży, raczej nie bułka)
3. Smarujemy pajde masłem (nie margaryną) może być grubo
4. Przywiązujemy pajde do kota.
Ważne: pajda musi znajdować się na grzbiecie kota, częścią suchą stykać się z jego grzbietem.
5. Całość zrzucamy z wysokiego drzewa, ewentualnie balkonu.

Wnioski:
A. Kot zawsze spada na cztery łapy.
B. Posmarowana kromka chleba spada zawsze masłem na dół.
Naped antygrawitacyjny gotowy.

Tydzień później:

Drogi kolego P.
Ponieważ do testów używam sporych rozmiarów kocura, zakupiłem chleb okrągły, aby pajda była stosunkowo jak największa i użyłem masła xxx, aby efekt był jak najbardziej okazały zrzuciłem kota z 4 piętra i: Kot ledwo przeżył bo spadł na cztery łapy i 2 z nich sobie zwichnął - napęd antygrawitacyjny nie zadziałał, a przyczyną tego jest fakt, że w trakcie lotu wygłodniały kocur zlizał powłokę antygrawitacyjną czyli masło.

I teraz nasuwają się pytania:
1. Czy jeśli zaknebluję tego kota, to czy z fizycznego punktu widzenia nic się nie zmieni?
2. Skoro kot po upadku zwichnąl 2 łapy to czy można go stosować w kolejnych próbach (wszak jeden z warunków brzmi: - kot spada zawsze na 4 łapy).
Szanowny S:
1. Proponuję przed eksperymentem nakarmić kota.
2. Kot nadal powinien spaść na 4 łapy, z uwagi na fakt, że je nadal posiada. Zwichnięte, ale posiada.
3. 4 piętro to troche za dużo. Obiekt badań może się popsuć na dobre, w razie niepowodzeń.

Potem doszło do dialogu:

P: - Ok. Teraz mi Pan pomógł. Ale i tak pewnie kot zliże masło. A może go usztywnie aż po kark kijem?
S: - Proszę posypać solą. Znaczy się masło, nie kota....
P: - Nie, bo może to zepsuć powłokę antygrawitacyjną - tzn. zmieni jej molekułę.
S: - Myslalem o tym. Fakt. Tylko czy kij przymocowany do karku nie zmieni struktury kota?
Czy to nadal kot, czy już kot z kijem? Bo kot z kijem może nie spadać na 4 łapy.
Z: - Pozwolicie panowie, że się wtrącę. Mam w domu 3 koty, postaram się sprawdzić (w sposób bezbolesny dla kotów), czy ta teoria ma jakiekolwiek szanse bytu. Generalnie jest OK, ale praktyczne wykorzystanie kotów może być trudne - sam sposób montażu kotów jest trudny - wymyśliłem coś takiego: łączymy 3 koty brzuchami - tak, że łapami się oplatają - przez to otrzymujemy kotowalec o rozstawie łap 120°, między koty wkladamy kij od szczotki (odpowiednio skrócony). Wynik: Koty powinny lewitować na małej wysokości, kij nabiera dużych obrotów, po zamontowaniu na kijku zębatki i podpięciu do tego generatora mamy mała elektrownie o napedzie antygrawitacyjnym.
P: - Co do elektrowni - jest mały problem - kij musi być oblepiony ziemią, a do kotów przymocowane kromki chleba z masłem, oczywiście masłem w kierunku kota - to po to aby rotujące koty nie opadaly na rdzeń. Ale reszta zdaje się gra...
S: - Można inaczej - wziąć Mercedesa (starego, zółtego z zatartym silnikiem), odkręcić koła, a do podwozia przymocować 40 wypreparowanych kocich grzbietów. Można spróbować z żywymi kotami, jednak wycie stada wściekłych powiązanych kotów na pewno miałoby negatywny wpływ na komfort jazdy. Należy również wymontować kierownicę i zainstalować joystick. Będzie to sterowanie tzw. "fly by wire". Drogi są dwie - albo po dwa zewnętrzne grzbiety w każdym nadkolu będą posiadały nogi i specjalny napęd elektryczny po wychyleniu drążka przez kierowce obróci odpowiednio prawe lub lewe grzbiety z siłą proporcjonalną do nacisku na drążek. Inne wyjscie to ukrycie w nadkolach dużej ilosci kromek chleba swobodnie opuszczanych z nadkola. Co Panowie na to?
Z: - Albo jeszcze: bierzemy garść ziemi, oblepiamy ją masłem i owijamy nią kota - od spodu. Potem smarujemy wierzch kota masłem, posypujemy delikatnie ziemią i naciągamy kolejnego kota, i tak dalej i tak dalej... Jak przekroczymy masę krytyczną - będziemy mieli czarną dziure!
P i S: Genialne, doktorze Z!


Tyle :)

Jeszcze więcej kawałów

03.02.2006, 23:23:57
Przychodzi żaba do baru w stroju roboczym. Uwalona cementem, wapnem, farbą.
Podchodzi do baru: Piwko proszę.
Wali całe piwo, wyciera żabie usta i wychodzi.
Facet obserwuje ją i se myśli: Kurde, świetny materiał dla mojego kumpla, dyrektora cyrku!
Następnym razem czekają obydwaj.
Przychodzi żaba do baru w stroju roboczym. Uwalona cementem, wapnem i farbą Wali piwko
Dyrektor ją woła i proponuje pracę w cyrku.
Żaba: Cyrk to taki namiot z materiału?
Dyrektor: Tak, tak!
Żaba: I tam są drewniane ławki?
D: Tak!
Ż. Konstrukcja metalowa?
D:Tak!
Żaba: To po co Wam tam murarz?

W parku na ławeczce siedzi młoda para. Po chwili dosiada sie do nich dziadek. Dziewczyna mówi do chłopaka:
- Boli mnie nosek.
Chłopak pocałował ją. Dziewczyna mówi:
- Już nie boli.
Po chwili:
- Boli mnie czółko.
Chłopak pocałował ją w czoło. Dziewczyna:
- Już nie boli.
Dziadek z niedowierzaniem się pyta młodego człowieka:
- A czy hemoroidy też pan leczy?

Lekarz do pacjenta:
- Muszę pana zmartwić, pan umiera. Jest rak z przerzutami.
- Tego się obawiałem. A czy nie mógłby pan doktor powiedzieć po mojej śmierci, że umarłem na AIDS?
- Dlaczego?!
- Wie pan, panie doktorze, po pierwsze - będę we wsi pierwszy, co umarł na AIDS. Po drugie - nikt już nie ruszy mojej baby. A po trzecie - wszyscy, co ją już mieli, się powieszą.

Policjanci zatrzymali kobietę jadącą z nadmierna prędkością.
- Płaci pani mandat!
- A nie mogłabym zapłacić w naturze? - pyta kobieta.
- Co to znaczy "w naturze"?
- No, wiecie, musiałabym zdjąć majtki i wam dać...
Policjant odwraca się do kolegi i pyta:
- Potrzebujesz damskie majtki?
- Nie!
- No ja też nie...

- Jasiu! Co będziesz robił, jak skończysz szkołę?
- Będę studiował.
- A co będziesz studiował?
- Dewiacje seksualne.
- A co to jest Jasiu?
- Tak dokładnie to nie wiem, ale mogę podać przykład. Stoją na ulicy trzy panie i jedzą lody. Jedna liże lody, druga gryzie, a trzecia ssie. Która z nich jest mężatką?
- No nie wiem Jasiu. Może ta, która liże?
- Nie. To ta, która ma obrączkę, a to o czym Pani myśli będzie przedmiotem moich studiów.

- Mamusiu, mam już 16 lat, czy mogę zacząć nosić stanik?
- Nie zawracaj mi teraz głowy Andrzejku.

Zagadnęła Małgosia Jasia:
- Jasiu, wyruchaj mnie!
- No nieeeee...
- Jasiu, wyruchaj mnie!
- Nnnnoo.. Nie!
- Jasiu, kurwa, wyruchaj mnie!
- Noooo, ok.
Jaś spuścił spodnie w dół, stanął na środku pokoju i mówi do Małgosi:
- A tera skocz na mnie!
Małgosia wzięła solidny rozbieg, a Jaś w ostatniej chwili odskoczył w bok i Małgosia przypierdoliła w ścianę. Jaś na to:
- Hyhy, ale cię wyruchałem!

Jaś i Małgosia idą na spacer w kierunku lasu. Jaś jest milczący i nachmurzony, a Małgosia cały czas szczebiocze jak wróbelek. Weszli między drzewa.
- Małgośka, dasz dupy? - pyta rzeczowo Jaś.
- Ot figlarz, prosił, prosił i wyprosił...

Wchodzi pani do klasy i widzi, że Małgosia wychodzi zza firanki i poprawia sobie spódniczkę. Po chwili wychodzi Jasio i podciąga sobie rozporek. Pani pyta Jasia, co oni tam z Małgosią robili.
Jasio na to - Nie wiem, jak to się nazywa, ale to będzie moje hobby do końca życia.

Przylatuje mucha do MC Donald's i mówi:
- Kupę proszę.
- Z cebulą?
- Nie, bez cebuli. Po cebuli to mi z gęby śmierdzi.

Mężczyzna wszedł w parku na ławkę i krzyczy:
- Precz z hipokryzją!
Ludzie patrzą zdziwieni, a chłop:
- Precz z pazernością!
Coraz więcej gapiów przystaje, a ten dalej:
- Precz z pedofilią!
W końcu jakaś babcia nie wytrzymala:
- Panie, coś się pan tak do tych księży przyczepił?


Seria o Strilitzu:

Stirlitz poszedł do lasu, ale ani borowików, ani podgrzybków, ani nawet opieniek nie było.
- Pewnie nie sezon - pomyślał Stirlitz, siadając w zaspie.

Stirlitz wszedł do gabinetu i ujrzał Mullera leżącego na podłodze i nie dającego oznak życia.
- Otruty - pomyślał Stirlitz przyglądając się rączce siekiery wystającej z piersi.

Stirlitz się zamyślił. Spodobało mu się to, więc zamyślił się jeszcze raz.

Stirlitz szedł ulicami Berlina, coś jednak zdradzało w nim szpiega: może czapka-uszanka, może walonki, a może ciągnący się za nim spadochron?

Stirlitz szedł nocą przez las. Nagle zobaczył na drzewie świecące oczy.
- Sowa - pomyślał Stirlitz.
- Sam jesteś sowa - pomyślał Bormann.

Hitler i Bormann stoją przed mapą i planują ważną akcję. Wchodzi Stirlitz z pomarańczami, wyciąga aparat fotograficzny, robi zdjęcia mapy i wychodzi.
Hitler zdziwiony pyta Bormanna:
- Kto to był?
- Stirlitz, radziecki szpieg.
- Czemu go nie aresztujesz?
- Nie ma sensu. Znów się wykręci. Powie, że przyniósł pomarańcze.

Muller wiedział, że Rosjanie, zamieszawszy cukier, zostawiają łyżkę w szklance z herbatą. Chcąc sprawdzić Stirlitza, zaprosił go na herbatę. Stirlitz wsypał cukier do szklanki, zamieszał, wyjął łyżeczkę, położył ją na spodeczku, po czym pokazał Muellerowi język.


I na koniec coś bardziej na poważnie.

Profesor filozofii stanął przed swymi studentami i położył przed sobą kilka przedmiotów. Kiedy zaczęły się zajęcia, wziął spory słoik i wypełnił go po brzeg dużymi kamieniami. Potem zapytał studentów, czy ich zdaniem słój jest pełny, oni zaś potwierdzili. Wtedy profesor wziął pudełko żwiru, wsypał do słoika i lekko potrząsnął. Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrzeń między kamieniami. Profesor ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny, a oni ze śmiechem przytaknęli. Profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając słojem. W ten sposób piasek wypełnił pozostałą jeszcze wolną przestrzeń.
Profesor powiedział:
"Chciałbym, byście wiedzieli, że ten słój jest jak Wasze życie. Kamienie - to ważne rzeczy w życiu: Wasza rodzina, Wasz partner, Wasze dzieci, Wasze zdrowie. Gdyby nie było wszystkiego innego, Wasze życie i tak byłoby wypełnione. Żwir - to inne, mniej ważne rzeczy: Wasze mieszkanie, Wasz dom albo Wasze auto. Piasek symbolizuje całkiem drobne rzeczy w życiu, w tym Waszą ciężką pracę.
Jeżeli najpierw napełnicie słój piaskiem, nie będzie już miejsca na żwir, a tym bardziej na kamienie. Tak jest też w życiu: Jeśli poświęcicie całą Waszą energię na drobne rzeczy (pracę), nie będziecie jej mieli na rzeczy istotne. Dlatego dbajcie o rzeczy istotne - poświęcajcie czas Waszym dzieciom i Waszemu partnerowi, dbajcie o zdrowie. Zostanie Wam jeszcze dość czasu na pracę, dom, zabawę itd. Zważajcie przede wszystkim na duże kamienie - one są tym, co się naprawdę liczy. Reszta to piasek.

Tyle na dziś :)

Prawdziwi, twardzi gracze

03.02.2006, 20:59:46
Ci faceci naprawdę nie przestają mnie zadziwiać :)
Klik

Polak potrafi

01.02.2006, 22:49:02
Polak potrafi ukraść wszystko.
Klik

Muppety rządzą

01.02.2006, 00:02:50
Według mnie to jest arcyśmieszne :)